Od
Od śmierci ojca minęły dwa tygodnie, a Emma nadal widziała przed oczami jego bezwładne ciało leżące na łóżku szpitalnym. Czasami budziła się w nocy z krzykiem, nawiedzana przez ojca i Vicki.
Zamieszkała z Mage, która po wypadku była w zagrożonej ciąży pod obserwacją lekarzy. Także w sądzie wywalczyła dwieście tysięcy odszkodowania, bo niby coś miało zastąpić ojca.
Po południu obie usiadły w przestronnym salonie. Wrześniowe słońce tańczyło po ścianach i oświetlało pół twarzy Emmy przez co nic nie widziała. Na dworze za to słychać było małe, dzieci wybiegające radośnie ze szkoły. Mage spojrzała niepewnie na swoją niedoszłą pasierbice i wzięła głęboki wdech. Jak zacząć? Patrzyła na Emmę z utkwionym spojrzeniem gdzieś w ścianie, te puste oczy... Przypominały spojrzenie jej po śmierci Laury.
Westchnęła ponownie i zaczęła:
-Kiedy byłam w twoim wieku- przerwała.- Poznałam twojego ojca...
20 maj 2010 r.
Były na placu zabaw niedaleko domu, Vicki zawsze zabierała tam młodszą siostrę kiedy była mała.
Majowe słońce grzało w plecy dziewczyn, a lekki wiatr ochładzał skórę. W powietrzu czuć było wiosnę, Vicki kochała tą porę roku i zapach...kiedy wszystko budzi się do życia.
-Co sądzisz o tej Matie?- Zapytała Emma, biorąc rozpęd na huśtawce.
-Mage.- Poprawiła ją siostra.- Może być.- Wzruszyła ramionami, z tajemniczą miną. W zamian siostra posłała jej pytające spojrzenie.
-Co może być? Ty coś wiesz, tak? I mi nie mówisz.- Naburmusiła się Emma, ale przestała widząc krzywą minę siostry.
-Była kiedyś z naszym ojcem.- Powiedziała, jak gdyby nigdy nic.
Emma zatrzymała huśtawkę.
-Nie gadaj, skąd ty to wiesz?- Zapytała.
-Na strychu był pamiętnik mamy.
-Dasz mi go?- Zapytała z nadzieją w głosie.
-Oszalałaś chyba.
-Czemu?- Zapytała marszcząc brwi.
Emma tylko usłyszała śmiech siostry, Vicki zawsze śmieszyły jej miny.
-Dam ci ,kiedy będziesz w moim wieku.- Powiedziała i zaniosła się głośnym, chrapliwym kaszlem.
-Czemu nie pójdziesz z tym do lekarza?- Zapytała zmartwiona Emma.
-To tylko przeziębienie.- Odpowiedziała, machając lekceważąco ręką i wypluwając ślinę na piach.
-Słuchasz mnie?- Zapytała zdezorientowana Mage.
-Mhm.
-Byliśmy razem, aż do lata, ale wtedy ciotka wysłała mnie do szkoły z internatemi straciłam z nnim kontakt. I wtedy poznali się twoi rodzice. A ja wyprowadziłam się z miasta. I wróciłam dopiero cztery lata temu. Kiedy go spotkałam po raz pierwszy od tamtych lat... Powiedział mi, że mnie szukał. I...- głos jej się załamał- od tamtego czasu byliśmy ze sobą.
-Świetnie.- Powiedziała zła Emma.- A po co mi to mówisz?
-Ja chciałam...
-Co ty chciałaś?- Przerwała jej.- No co?
- Chcę żebyś była na pogrzebie.- Wykrztusiła to z siebie. Emma zaśmiała się głośno i chrapliwie i powiedziała:
-Wychodzę.
-Gdzie?
-Nie udawaj, że to cię obchodzi.- Rzuciła za sobą, zatrzaskując drzwi.
Kiedy wyszła zerwał się silny wiatr, opatuliła się szczelniej bluzą i ruszyła przed siebie. Widziała jak wyschnięte liście z jednej strony przeszły na drugą, słyszała jak szumiły. Skrzywiła się. Nie lubiła jesieni, zawsze kojarzyła jej się z wilgocią i zimnem. Nieświadoma, ruszyła w stronę szkoły, a na parkingu roiło się jeszcze od samochodów. Przy jednym z zauważyła Hannę, Kate, Evę i Nicka, chłopaka Hanny. Ruszyła do nich niepewnie ze sztucznym uśmiechem na twarzy, ale też dziwnym skurczem w brzuchu. Co robi tam Eva?- Myślała obsesyjnie. Ona nigdy się z nami nie trzymała. Kiedy Hanna ją zauważyła powiedziała coś szybko i wszyscy zamilkli. Widziała to samo spojrzenie z pode łba Hanny, co wcześniej, lecz zauważyła także coś innego, pogardę. Eva wyglądała na przestraszoną, Kate jakby nie rozpoznawała swojej przyjaciółki, a Nick, jak zwykle nie wyrażał emocji.
-Cześć.- Powiedziała niepewnie Emma. Zapadła grobowa cisza, nikt jej nie odpowiedział.
-Musimy porozmawiać.- Powiedział Kate, przebierając z nogi na nogę i strzelając kostkami, zawsze tak robiła, kiedy się denerwowała.
Odeszły troche i Kate zaczęła:
-Co ty tu robisz?
Czy to złość? Próbowała rozgryźć Emma.
-Co się stało?- Zapytała zdezorientowana.
Kate obejrzała się na szepczącą grupkę, westchnęła głęboko i zaczęła:
-Wiele się zmieniło.
-Co mogło się zmienić przez kilka dni?
-Wszyscy o tobie mówią.
-Czemu?
-Kiedy cię nie było Patrick rozgadał wszystkim, że kiedy gadał z jakąś dziewczyną, ty się na niego rzuciłaś, robiąc mu awanturę, no, że...-Wzięła głęboki wdech.- Chciałaś go zabić. Eva wszystko potwierdza.
-Zaprzeczyłaś, prawda?
-Nie widziałam, co się tam zdarzyło.- Powiedziała cicho, Kate.
Emma zaśmiała się głośno i ochryple, jak w salonie, czym przykuła uwagę szepczącej grupki. Emma przybliżyła się do jej towarzyszki i wysyczała jej do ucha:
- Nigdy nie byłaś moją przyjaciółką.
Odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie nie wiedząc gdzie iść.
Odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie nie wiedząc gdzie iść.
Ściemniło się, ale Emma nadal krążyła po kontaktach w poszukiwaniu ratunku od teraźniejszości. Aż w końcu natrafiła na numer odświeżający jej pamięć:
Sabrina.
Taka notka przed szkołą, symbolicznie. Właśnie, SZKOŁĄ. Trzeba się zacząć przyzwyczajać do tego słowa, niestety :(